O Wyspie Muz...

Prawdziwe dzieło jest trwaniem, jest uczeniem się życia – Roman Opałka. Więcej wypowiedzi na temat sztuki w Notatkach o sztuce.

środa, 13 kwietnia 2011

Leszek Żurek "Moje ogrody" - fotografie. Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie. Tekst Krzysztofa Jureckiego do wystawy.


W neopiktorialnym stylu 

Leszek Żurek w 2004 obronił dyplom licencjacki w zakresie fotografii ( Moje ogrody) na ASP w Gdańsku. Jego talent skrystalizował się w ostatnim momencie edukacji. Interesowała go fotografia XIX wieku, w tym piktorializm jako postawa ponadczasowa, nie tylko mająca swe apogeum na przełomie XIX i XX wieku.

Byłem zaskoczony materialną i ideową dojrzałością jego realizacji dyplomowej. Z całą świadomością odwołał się do koncepcji grafizacji obrazu fotograficznego, sprowadzonego do wysublimowanej unikatowej odbitki. Podobny zamysł rozwinął w latach 90. Stanisław Woś, a od końca lat 90. kontynuuje Paweł Żak. Obydwaj prezentują fotografię niezwykle wysublimowaną, w przypadku Wosia sięgającą do obrazu malarskiego (Mark Rothko, Stanisław Fijałkowski), a Żaka do nowej koncepcji „fotografii inscenizowanej” (Opowieści), w której jest miejsce na dziewiętnastowieczną tradycję.

W przypadku prac Żurka mamy do czynienia z czerpaniem z atmosfery swego dzieciństwa, oraz z poszukiwaniem poprzez sztukę i jej archetypy kontaktu ideowego z synem. Artysta niezwykle umiejętnie grafizuje swe prace, składając je z dwóch a nawet trzech negatywów. W swych pracach zawsze umieszcza zniszczony fragment negatywu, który działa na podświadomość – zarówno artysty jak i odbiorcy, zazwyczaj będąc elementem ukrytym i często nieczytelnym w swej warstwie przedstawieniowej. Ale jest to trochę działanie sięgające do magicznej funkcji medium. Jego zdjęcia oddziałują nastrojem, przypomnieniem ledwie czytelnych konturów, tak jak to bywa we śnie. Niektóre prace emanują spokojem, inne są nieco mroczne, czasami nawet drapieżne, jeszcze inne mają lekko surrealne zabarwienie. Nigdy nie dopowiada do końca, przede wszystkim sugeruje, zachęca do wejścia w swój intymny świat wspomnień.

Co się kryje za tą prywatną opowieścią? Czy radość, czy smutek, a może przede wszystkim melancholia i nostalgia, powrót do krainy minionej, do której wstęp ma tylko syn artysty. Poprzez wyobrażenia dziecięcych zabawek, czasem ukazanych fragmentarycznie w bardzo nietypowej formie, opartej o tzw. ziarno i zgrafizowanie, mamy do czynienia z udanym powrotem do dziewiętnastowiecznej formy fotografii, kiedy tacy fotografowie jak Talbot czy Bayard zmagali się z zapisem realności swego postrzegania i myślenia o świecie.

Cykl Moje ogrody składa się z 12 zdjęć i jest przykładem na to, że studenci mogą wykonać prace oryginale, zaskakujące swą dojrzałą formą i określonym wpisaniem się w kontekst najnowszej historii fotografii. Fotografia neopiktrialna właśnie w takim zgrafizowanym stylu, ujawniającym poetycką intymność własnych krain dzieciństwa, jest co najmniej godna zauważenia.


Krzysztof Jurecki, "Kwartalnik Fotografia” nr 17/2005, str 78


Brak komentarzy: